Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Grzech Pierworodny - Utek


Kolejnym eventem po Bitwie Atomu oraz Nieskończoności wydanym w naszym kraju przez Egmont jest Original Sin, w polskim tłumaczeniu Grzech Pierworodny. Na zawartość albumu składają się aż trzy różne historie. Dwie z nich można potraktować jako swoisty prolog dla tytułowej opowieści. 

Pierwszą z nich jest krótka, bo licząca zaledwie 8 stron historyjka autorstwa Eda Brubakera zilustrowana przez Javiera Pulido. Wydana pierwotnie jako jedna z wielu historii w ramach one-shota Point-One #1, gdzie bohaterami jest dwójka tajemniczych osobników, którzy dostają się do siedziby Watchera na Księżycu. Ich zadaniem, podczas odbywającego się dokładnie co trzy lata odrętwienia Obserwatora Uatu, jest zebranie danych dla ich tajemniczego szefa, którego tożsamość można wywnioskować z dalszej części omawianego tu przeze mnie komiksu. 

Druga część to już komiks oryginalnie wydany jako Original Sin #0. Za jego stworzenie byli odpowiedzialni scenarzysta Mark Waid oraz rysownik Jim Cheung. Bohaterem tej opowieści jest Sam Alexander, młody Nova. Ten nastolatek wspomina tu swojego ojca, o którego obecnym losie nic nie wie. Podczas lektury jesteśmy świadkami jego potyczki z pewnym trzecio ligowym łotrem, ale to głównie jego wyprawa na Księżyc i jego rozmowa z Watcherem stanowią najważniejszą zawartość tej opowieści. To tu Sam otrzymuje odpowiedź na najważniejsze dla siebie pytanie. 

Najważniejszą częścią tego tomu jest oczywiście sam liczący osiem części tytułowy event. Główna intryga kręci się wokół morderstwa Watchera. Kto i po, co to zrobił? Co ukradł z jego siedziby? Prowadzi to do rozpoczęcia śledztwa w tej sprawie prowadzonego przez samego Nicka Fury. Do tego dochodzi powołanie kilku drużyn w skład których wchodzą m.in. Emma Frost, Punisher, Doctor Strange czy Czarna Pantera. Zespoły te mają również za zadanie odkryć, kto stoi za zabójstwami potworów, które popełniono na przestrzeni wielu lat wstecz. W całą tajemniczą intrygę okazują się też być wmieszani mało znani łotrzy – Orb, Doktor Midas oraz jego córka, Qubliette. przy czym, najważniejszą rolę odgrywa tu ten pierwszy. To on także sprawia, że wiele tajemnic przez lata skrywanych przed światem wychodzi na światło dzienne, o których można przeczytać na łamach towarzyszących eventowi historii. My jako czytelnicy jesteśmy również świadkami odkrycia pewnej tajemnicy skrywanej przez dziesięciolecia, polegającej na cichym likwidowaniu zagrożeń grożących Ziemi i jej mieszkańcom. 

Nie zdradzę tutaj kto okazuje się być zabójcą Obserwatora ale napiszę tylko, że nie jest to wcale tak jednoznaczne, jak może się w pierwszej chwili wydawać. Nie wspomnę też o tym, jak ostatecznie zakończył się sam event. Głównemu scenarzyście tej historii, którym jest Jason Aaron, udało się sprawić, że stworzona przez niego opowieść angażuje. Często czytelnika wodzi za nos, stawia sporo pytań, na które udaje mu się ciekawe w dalszych rozdziałach odpowiedzieć. Na pewno na uwagę zasługują także rysunki, których autorem jest Mike Deodato, które dobrze budują, przedstawiają atmosferę tajemnicy, a gdy trzeba - świetnie pokazują sceny akcji, których jest sporo pod koniec tej historii. Aaronowi udało się stworzyć jeden z najciekawszych eventów, jakie wydawnictwo Marvel wypuściło w ostatnich latach. Udało mu się także zamknąć go w kilku nie wymagających lektury innych tie-inów zeszytach, co nie jest normą wśród tytułów z Domu Pomysłów. Dodać należy do tego fakt, że w całości został on stworzony przez jednego rysownika, co we wspomnianych już tu Bitwie Atomu czy Nieskończoności nie miało miejsca. Dzięki temu dostaliśmy produkt, który po kilku latach od swojej premiery nadal mocno zapada w pamięć, czy to wspomnianym już morderstwem Watchera, czy to rewelacjami, jakie odkrył Bucky, ale także faktem, że Thor po wszystim nie jest już godny swojego młota. 

Samo polskie wydanie prezentuje się imponująco nie tylko pod względem ilości stron, co także po ilości dodatków. Zamieszczono w nim chyba wszystkie regularne, jak i alternatywne okładki, jakie zdobiły poszczególne zeszyty składające się na opisywany tu tom. To bardzo miły dodatek, ponieważ wariantowe covery stworzone przez Gabriele Dell’ Otto, czy Scottiego Younga, to klasa sama w sobie i zawsze miło móc ponownie oglądać ich prace. 

Grzech Pierworodny to komiks, który wart jest zakupu. Posiada wiele zalet, ale także wychodzi z ciekawego założenia, czyniąc Watchera postacią, wokół morderstwa której można zbudować opowieść interesującą, gdzie bohaterowie zaczynają wątpić we wzajemne intencje. Widzimy tu, jak wiele skrywanych przez lata tajemnic może zniszczyć niejedno życie.

Utek

Grzech Pierworodny
Scenariusz: Jason Aaron, Ed Brubaker, Mark Waid 
Rysunki: Mike Deodato, Javier Pulido, Jim Cheung, Paco Medina 
Przekład: Tomasz Sidorkiewicz
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Objętość: 252 strony 
Format: 167x255 
Cena okładkowa: 69,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.